Polska strona fanów gry DOA: Dead or Alive

Czym było Code Cronus i dlaczego cieszymy się, że nie wyszło

Dodane dnia 14.02.2010, przez: monstrol | komentarze [3]

Cytuję wikipedię:

W lutowym wydaniu magazynu Kikizo Tomonobu wyjawił (mamy rok 2005 - monstrol), że Code Cronus będzie fabularnym poprzednikiem Dead Or Alive, wyjawiającym historię Kasumi i Ayane przed przystąpieniem do pierwszego turnieju.

Dodam, że Kikizo to miesięcznik internetowy.

Czy ta fabuła miałaby jakikolwiek sens? Przecież historię Kasumi i Ayane poznaliśmy w całości w intrze Dead Or Alive Ultimate, po co robić teraz o tym grę?

Po co, skoro wiadomo, że na końcu będziemy tłuc się z Raidou. Nie wydaje mi się to zbyt fascynujący przeciwnik jak na grę rpg. A jeżeli nawet po drodze spotkamy potężniejszych przeciwników (na przykład 4 metrowe demony), to dlaczego Ayane nie zdmuchnęła po takim doświadczeniu Raidou z powierzchni ziemii w intrze DOAU...? Ta gra totalnie nie miałaby sensu i dobrze, że się nie ukazała. Ponad to, czy Tomonobu umiał robić rpg? Przecież wszystkie jego gry były zręcznościówkami. No, powiedzmy sobie, że Xtreme ma elementy dialogu i rpg (m. in. trzeba zjeść jabłko, żeby mieć więcej siły w meczu), ale bez przesaduni.

Kolejnym powodem, dla którego ta produkcja nie miała by sensu, jest... konieczność bezkrwawości. Czy wyobrażacie sobie Kasumi, która lata po kolejnych światach, siekając demony, rozłączając od ich ciała kończyny? Sama ma ten niebieski strój ubabrany krwią, no i ze sztyletów wymownie zrzuca krew...? Czy nie lepiej w tej roli sprawia się Hayabusa?

Ostatnim powodem, jaki przychodzi mi do głowy, jest "przeładowanie". Czy Tomonobu postradał zmysły, chcąc robić dwie gry na raz? Mówię tutaj o NG2 i Code Cronus. Robił to już wcześniej (Ultimate i Ninja Gaiden powstały w małych odstępach czasu w okolicach 2004), ale zaraz, zaraz... Ultimate to w 80% przeniesienie poprzednich zawartości i ich dopieszczenie, więc na Gaidena jak najbardziej on i jego team miał czas. A czy miałby czas na dwie duże gry: Gaidena i Code Cronus, robione od podstaw...? W dodatku jedna miałaby być rpg...? Poza tym jeżeli rpg to co, mógłbym zmienić np. imię Kasumi na Tośka?

Dobrze, że stało się tak, że Code Cronus nie powstał i dostaliśmy, pośrednio dzięki temu, tak dopracowane i dobre Ninja Gaiden 2. A Kasumi przecież można spokojnie wrzucić do Ninja Gaiden 3, niech te serie jak najmocniej się przecinają. Generuje to dodatkowe smaczki dla fanów.

Poza tym, po co prawić o przeszłości tych dwóch bohaterek, skoro przygarnął je G-Man z Half Life'a? Niedługo pewnie z pomocą tego pana wrócą do przeszłości, sprawią, że Raidou i Tengu w ogóle się nie narodzą, Douglas nie zdradzi swojej żony i Kokoro będzie blondynką. A Xiaoyu z Tekkena na to: "Nie, nie moje drogie, nie można zmienić przeszłości...". Przetłumacz to tym dwóm łobuzom, one chcą wykorzystać G-mana!



Komentarze:

MCL | 16.02.2010, 14:42
Hm, imho taka produkcja miałaby sens. Co prawda dopracowana, ale broń boże jako typowy jrpg( ponieważ formuła DoA nie nadaje się do nabijania LVL)! Action Adventure: ot łazimy sobie małą Kasią z Ayane po górach, lasach, bawiąc się, tłuc się, pływać. Taki tutorial. Dalej jak z doa2, idziemy do wioski shinobi. i tu dorastamy, uczymy się korzystać z różnych broni ninja( mielibyśmy na przykład wybór walczyć kataną, saberką etc, oczywiście wszystko modyfikowane pod względem szybkości i obrażeń zadawanych) Potem wysyłają nas w świat: a co. Że niby mamy coś odnaleść co pomoże uratować jakąś kobietę z wioski. Dajmy na to, że Kasia ma wtedy 15 lat. I po drodze spotykamy różne postacie znane nam z bijatyk, z niektórymi walczymi, z innymi się kumplujemy. Po powrocie walczymy z Raidou( czy jak tam sie boss z pierwszego doa nazywal, nie pamietam juz;p ) . I tak można wiele, naprawdę wiele rzeczy wymyślić, wszakże DoA otwiera sobie z każdą nową grą kolejną wyjściową furtkę. Wszystko w takiej grze zależałoby od twórcy: bo nawet dość mierny pomysł można przy odrobinie kreatywności zamienić w perełkę, a coś co już na starcie zapowiada się genialnie totalnie spieprzyć. Także ja bym wolał, żeby takie coś wyszło: spin offów nigdy za mało.

monstrol | 16.02.2010, 15:14
Jasne, że taka gra mogłaby wyjść. Ale ja osobiście wolę latać Hayabusą i ćwiartować demony niż biegać Ayane i kolekcjonować motylki. Jak napisałem, ta gra nie miała szans wyjść w tamtym czasie. Nadanie mocnej osobowości Kasumi i Ayan byłoby pierwszym krokiem. Hmm, by the way, kojarzysz jakiegoś jrpg, gdzie główną bohaterką była dziewczyna? Mi się przypomina ff x-2, ale czy ktokolwiek dobrze wspomina tą grę?

monstrol | 17.02.2010, 09:56
Kasumi mogłaby być w Ninja Gaiden (Ayane już jest). Pośmigałbym sobie nią po tym lesie, które ujęto w outrze DOA3, poodbijał szurikeny...

Podpis:

AntySpamBot:
(wpisz: nazwa_strony)
Treść: